Aktualizacja BIOSu po linuksiarsku
Mój komputer od dwóch ostatnich wydań Ubuntu nie był zbyt stabilny. Zawieszki całości zdarzały się średnio dwa razy na dobę. Logi nie wskazywały na nic ciekawego. Starałem się zwalać to na wiele rzeczy, począwszy od dystrybucji, a skończywszy na sterownikach Nvidii i kurzu w wentylatorach. Po przejściu na Ubuntu 10.4 częstotliwość zawieszeń zwiększyła się do nieakceptowalnego poziomu. Dochodziło nawet do tego, że nie chciała wystartować płyta instalacyjna, lub wieszała się w 45% instalacji. Na początku problemem był KMS, jednak to nie rozwiązało do końca problemów. Postanowiłem wyłączyć również ACPI. System wstał, zainstalował się i po godzinie padł.
Pomyślałem, że skoro wyłączenie ACPI podnosi stabilność z kilku minut do kilku godzin, to może to jest wina BIOSu. Od chwili na jaką datowany był BIOS w płycie głównej wyłapano wiele błędów w firmware procesora oraz pozmieniano wiele w linuksowym ACPI. Zajrzałem na stronę producenta płyty i okazało się, że od wersji jaką posiadam, aktualna jest jakieś 5 wersji wyższa. Niewiele się zastanawiając ściągnąłem wymagany plik (oczywiście EXE). Samo EXE okazało się samorozpakowującym archiwum. Natyle nietypowym, że nawet unrar nie chciał go ruszyć. Musiałem doinstalować Wine.
Po dekompresji otrzymałem plik z nowym obrazem BIOSu i program ładujący go działający pod DOS. Nie mam co liczyć na otwarte projekty typu Flashrom. Po pierwsze nie ma supportu dla mojego sprzętu (i chyba żadnego współczesnego), po drugie lubię mój sprzęt i nie chcę zbytnio oddzielać się na kilka dni od mojego środku utrzymania (na czas ewentualnej naprawy).
Wszystko byłoby łatwiej, gdybym posiadał napęd dyskietek 3.5". Przy zakupie uznałem to za zbędny gadget, już raczej tylko dla urzędników ZUS i księgowych niż normalnych ludzi. Zastosowałem sztuczkę z płytą startową CD. Całość opisana jest tu:
Wykonałem wszystko wg instrukcji, po czym zresetowałem komputer i dostrzegłem tylko czarny ekran. Postanowiłem go ponownie włączyć jednak to dało takie same opłakane skutki. Był już wieczór, więc przełożyłem badania na kolejny dzień. Przed snem jawiły mi się straszne wizje o tym jak tłumaczę się serwisantowi, o tym czy może łatwiej będzie kupić jakąś nową płytę, lub jak wypalam stary obraz BIOSu we Flashu za pomocą Arduino ;-).
Rano wypoczęty wpadłem na kolejny pomysł. Zresetować CMOS! Tak to był strzał w dziesiątkę! Modlitwy zostały wysłuchane! Po ustawieniu SETUPu komputer się uruchomił. Tym razem wszystko poszło dobrze. Testy rozpocząłem od aktywacji splasha, KMS i ACPI. System się uruchomił i działa bez zarzutu. Zawieszenia się skończyły i jest tak stabilnie, że aż nudno.
RSS
